środa, 15 stycznia 2014

Nowy rozdział! x

Dobra misiole w piątek pojawi się nowy rozdział imaginku z Mags x
A jak będę miała humorek to MOŻE w sobotę wstawię kolejną część ;*

Buziakii ;*



Karolaa Horan x

piątek, 10 stycznia 2014

Konkurs z okazji 1.000 wyświetleń ;33

Tak więc obiecałam że zrobię jakiś konkurs z okazji 1.000 wyświetleń ale nie mogę nic wymyślić ;/
Tak więc po prostu stworzę zakładkę pt. ,,Imaginy na zamówienie,, i tam bd sobie zamawiać imaginy a ja je będę dodawać <33


Karolaa Horan x

OMG! OMG! OMG!

Wchodzę sobie właśnie na bloga i co widzę?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
1.000 wyświetleń!!
Dziękuję Wam z całego serca <33
Tak więc obiecałam że zrobię jakiś konkurs albo coś, więc właśnie nad tym myślę ;*
Za chwilkę dodam posta ze szczegółami ;*

Karolaa Horan x

czwartek, 9 stycznia 2014

#Imagin z Mags; Rozdział 3: ,,Birthday present cz. I,,

Przez następne kilka tygodni, nie miałam czasu na cokolwiek, nawet rozpracować kurewsko wspaniałej walizki, jak to powiedział mój kuzyn. W sumie, nie zrobiło nam to żadnej różnicy, i tak co noc imprezowaliśmy, a w bonusie dopadał nas mega kac. Zaczął się nowy rok akademicki, co oznaczało, że czas już spiąć dupę i chociaż na chwilę zająć się nauką. LSE nie było takie złe, dość szybko dogadałam się z ludźmi. Schody zaczęły się na wykładach, kiedy to stwierdziłam, że kompletnie nie rozumiem połowy rzeczy, które mówi do nas wykładowca. Ach, business english, ty mały skurwysynu. Przez następne pół godziny siedziałam z miną w stylu „co ja tutaj robię!?” Musiałam chyba śmiesznie wyglądać, skoro chwilę później zaczęła intensywnie mi się przyglądać jakaś brunetka. Zachichotała, po czym przysunęła się do mnie.
- Um, mogę w czymś pomóc? - zapytałam, uśmiechając się lekko.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie i ponownie zachichotała.
- Chyba nie tylko ja niewiele rozumiem z tego angielskiego bełkotu. Facet gada jakby miał w japie pełno wymiocin – szepnęła, a ja zachichotałam.
Sądząc po jej akcencie, na pewno nie była z UK. Zresztą, mogę się mylić, w Londynie mieszka tyle ludzi różnej narodowości, że spokojnie można by było stworzyć nowy akcent z tej całej mieszkanki kulturowej. Jednak patrząc na jej śniadą cerę i piękne, błyszczące ciemnobrązowe włosy, mogłam jedynie snuć domysły skąd pochodzi.
Uśmiechnęłam się cieplej do nieznajomej.
- Jestem Penelope – przedstawiła się.
- Madeline – szepnęłam. Na dźwięk mojego imienia dziewczyna uśmiechnęła się.
- Masz bardzo piękne imię - powiedziała przyjaźnie.
Wolałam wybrać bezpieczniejszą opcję mojego imienia, niż później kolejny raz powtarzać jak powinno wymawiać się imię „Magdalena”.
Wielu Anglików słysząc moje imię, nie do końca wiedzieli, czy jest ono dwuczłonowe czy też jedno. Po entym razie przekręcania mojego imienia, przykładem Mateusza, zdecydowałam się nieco „zingliszować” moje imię – przedstawiałam się jako Madeline.
Rozmowa z Penelope była o wiele ciekawsza od tematu wykładu, a że znalazłyśmy między sobą dużo wspólnego, po zajęciach wybrałyśmy się na kawę, do jednej z przykampusowych kawiarni.
- Myślałam, że nie wytrzymam kolejnej godziny w tamtym miejscu. Koleś wyglądał jak... - Penelope nie zdążyła dokończyć, bo z jej telefonu leciała ta sama piosenka, którą śpiewały dziewczyny na lotnisku. Lotnisko. Jedno, głupie hasło, a w mojej głowie tylko jeden obraz – piękne, zniewalające niebieskie oczy.
- Fajny dzwonek – powiedziałam, na co Penelope ochoczo przytaknęła.
Widać było, że Penelope była wielką fanką zespołu, w którym śpiewał blondyn, bo wiedziała o nich dosłownie wszystko – od numeru buta do numeru farby do włosów, którą Niall regularnie rozjaśnia włosy, który, według niej jest „ drugim najsłodszym chłopakiem jaki kiedykolwiek chodził po tej planecie”. Każde zdanie na ich temat wypowiadała niemalże z czcią. Przyjrzałam jej się uważnie: miała kolczyki z logo ich zespołu oraz bluzę i torbę Harrym Stylesem. Słodki Jezu. Zaczęłam się zastanawiać, czy ta dziewczyna nie ma jakiś zapędów psychopatycznych. Po co komu wiedzieć kto nosi jaki rozmiar buta? I jak ona to wszystko pamięta? Ja nawet nie umiem zapamiętać swojego numeru telefonu. Yeah, right. Słuchając trajkotania mojej koleżanki, stwierdziłam, że jestem pizdą, skoro nie wiem nic o zespole, który rządzi światowym rynkiem pop. Postanowiłam, że kiedy wrócę do domu, poczytam kilka stron i posłucham chociaż paru piosenek. Nie mogę być taką ignorantką, w końcu żyję w kraju gdzie, wszystko kręci się wokół tych „pięciu wspaniałych” (jak to dobitnie ujęła Pen).

Kiedy przyszłam do domu, pierwsze co zrobiłam to włączyłam laptopa i postanowiłam wygooglować wspaniałą piątkę z One Direction. Usiadłam wygodnie i wpisałam nazwę zespołu do wyszukiwarki. Po sekundzie, moim oczom ukazały się miliardy stron poświęconych chłopakom. Zerknęłam na nagłówki: „Harry Styles to seksualny predator!”, „HARRY STYLES ZRYWA Z TAYLOR SWIFT!, LIAM PAYNE CHCE ODEJŚĆ Z ZESPOŁU! Czy to koniec 1D?,
Niall Horan nowym bad boyem? Wdał się w bójkę z paparazzi!, Zayn Malik i Pagsley Lawson: TO KONIEC!!! Rozdziawiłam szeroko buzię. Wow. Wcale nie są tacy grzeczni jak na tych wszystkich plakacikach. Gapiąc się bezsensownie na te wszystkie informacje, które, nie powiem, trochę mnie przytłoczyły,  nie zauważyłam, jak drzwi wejściowe otworzyły się, a następnie do domu wpadł zziajany Mateusz.
- Boże co za dzień. - westchnął, po czym teatralnie rzucił się na kanapę w salonie. Kac po wczorajszej imprezie wciąż go trzymał. Nie dziwię się, kto normalny może wlać w siebie cysternę whisky? Może i mieszkał teraz w Londynie, jednak wciąż tkwił w nim duch Leeds. - Jest coś do jedzenia? - zapytał.
- Mhm. - mruknęłam, nadal gapiąc się w ekran laptopa.
- Co tam masz? - Mateusz podniósł się z kanapy i zerknął w ekran.
- O Boże, ty też się nimi jarasz? - jęknął. - Wszystkie dziewczyny w pracy non stop podśpiewują ich piosenki. - dodał.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo kuzyn postanowił kontynuować swoją wypowiedź.
- Chociaż z drugiej strony to nawet dobrze – dodał.
- Bo? - kompletnie nie rozumiałam do czego dąży.
- Bo... - zaczął, kładąc swoje ręce na moje ramiona. - Z racji tego, że nic nie dostałaś ode mnie na swoje dziewiętnaste urodziny, załatwiłem dla Ciebie wejściówki na koncert tych chłopaczków w przyszłą sobotę. - zakończył uroczyście.
Spojrzałam na niego zdezorientowana. Wow. To znaczy... Nie jestem jakąś wielką fanką, w sumie w ogóle nie jestem ich fanką, ale... wow.
Mateusz widząc mnie w takim stanie, niepewnie zapytał:
- Hm, chyba niezbyt się cieszysz. Myślałem, że spodoba ci się taki prezent, tym bardziej, że możesz się z nimi spotkać po koncercie – dodał.
- N-nie, dziękuje, prezent jest świetny – uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
Właściwie to było jak sen. Nigdy wcześniej nie spotkałam nikogo sławnego, a teraz – spotkam najpopularniejszy zespół na świecie. I to w przyszłą sobotę! O kurde. Muszę zerknąć na moja listę. Hm, czy za tydzień mogę skreślić punkt ósmy?
- Tylko wiesz, nie przynieś mi wstydu – kuzyn wstał i skierował się w stronę kuchni. - No, za tymi kulisami. - dodał, widząc moją zdziwioną minę.
Całą noc siedziałam przy laptopie i czytałam najrozmaitsze strony dotyczące One Direction. Dowiedziałam się, że Liam był ze swoją dziewczyną spory kawałek czasu, Harry był psem na baby, Louis właśnie miał kryzys w związku, Zayn właśnie przeżywał rozstanie, natomiast Niall... Niall był zawsze wolny. Wstyd się przyznać, ale w momencie, gdy dosłownie utonęłam w niebieskich oczach blondyna, zaczęłam sobie wyobrażać, jak to by było, no wiecie, gdyby on i ja... Boże, na samą myśl o tym rumienię się jak głupek. Byłam podekscytowana myślą, że za 8 dni znów zobaczę te piękne oczy. Boże, chyba mnie pojebało do końca. Tak właśnie.

Gdy następnego dnia powiedziałam Penelope o koncercie, ta aż pisnęła z wrażenia.
- O mój Boże, jak ja ci zazdroszczę! - westchnęła.
Popatrzyłam na nią a potem na jej bluzkę z wizerunkiem Harry'ego Stylesa trzymającego pieska, zastanawiając się, jak można tak bardzo podniecać się śpiewającymi chłopczykami. Przecież to tylko zespół.
Cichutki głosik w mojej głowie natychmiast przypomniał mi momenty, kiedy mając 13 lat, tak strasznie kochałam Tokio Hotel. Taa.
- Masz już dla nich jakiś prezent? - pytanie przyjaciółki przerwało moje rozmyślania nad moją młodością.
- Prezent? Jaki prezent? - Penelope spojrzała na mnie wzrokiem, które mówiło:nie martw się dziecko, poznasz każdy stopień wtajemniczenia.
No wiesz, jeżeli chcesz aby chłopcy pamiętali cię w jakiś szczególny sposób, możesz podarować im coś od siebie – mówiła brunetka mocno przy tym gestykulując.


Spojrzałam na Penelope i na mojej twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Już wiedziałam, co sprawi, że FabFive zapamięta mnie na długo.

------------------------------------------------------

Wiem że miało być w weekend ale tak Was kocham że nie mogłam się powstrzymać od dodania kolejnego rozdziału już dzisiaj <33
Następny oczywiście pojawi się w weekend, nie ważne ile komentarzy będzie, dodaję to dla tych co są ze mną od początku i tych którym podoba się moje opowiadanie ;**
Ten rozdział jest podzielony na dwie części, bo wyszedł trochę za długi ;*


Karolaa Horan x

Jeej! ;*

Jupi !
Widzę że zbliżamy się do 1.000 wyświetleń <33
Dziękuję Wam już za to ;*

Oczywiście jak bd równe 1.000 wyświetleń to zorganizuję jakiś konkurs, nagrody, nwm ale na pewno coś wymyślę ;* ;dd



Karolaa Horan x

Trololo xx

Dobra widzę że mimo że 194 osoby zobaczyły ostatni imagin dodany to są dodane tylko 2 komentarze...............
Trudno...............
Postanowiłam że będę dodawała kolejne rozdziały imaginu z Mags co tydzień w weekendy, nie zważając na to czy ktoś to skomentuje czy nie......................
Będę dodawała to dla tych którzy są ze mną od początku i którzy komentują <33
Kocham Was!

Tak więc następny czyli 3 rozdział pojawi się w sobotę lub niedzielę i mam nadzieję że z kolejnymi rozdziałami będzie przybywać czytelników i komentatorów ;dd
Do następnego rozdziału ! ;*

Karolaa Horan x

piątek, 3 stycznia 2014

#Imagin z Mags x Rozdział 2: ,,Watch out!,,

Szłam przed siebie, ledwo pchając uporczywy wózek z walizkami. Przeklinałam siebie w duchu, dlaczego musiałam wziąć tyle rzeczy ze sobą, z drugiej strony nie dziwiłam się, skoro jedną z walizek stanowiło centrum alkoholizacyjne i tytoniowe. Pobyt w Leeds nauczył mnie jednego – alkohol był tam za drogi, aby go kupować. Dlatego teraz zaopatrzyłam się w mały barek i w wagony fajek dla Mateusza. Z rozmyślań wyrwał mnie głośny pisk. Podniosłam głowę i moim oczom ukazały się setki, może nawet tysiące piszczących i płaczących nastolatek, które intensywnie coś krzyczały, jednak poziom natężenia hałasu był tu na tyle duży, że pojedyncze krzyki zlały się w jedną całość i w efekcie nie zrozumiałam nic. Przystanęłam i zaczęłam się przyglądać temu dziwnemu zjawisku. Nagle drzwi, którymi kilka minut wczesniej wyszłam z hali przylotów, rozsunęły się i pojawiło się w nich pięcioro chłopaków. Chyba już gdzieś widziałam te twarze, pomyślałam, jednak za cholerę nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że owa grupa musi mieć coś wspólnego z muzyką, skoro, piszcząco-płaczące nastolatki zaczęły śpiewać piosenkę, która latem hulała na polskich listach przebojów. Cholera, znam ten zespół. The Wanted? Tak, to chyba oni. W sumie lubię ten zespół, mam nawet ich jedną piosenkę na swoim iPodzie. To wszystko wyglądało jak jakieś publiczne odprawianie modłów afrykańskich plemion. Jeszcze raz spojrzałam na rozsuwane drzwi, jednak grupy już tam nie było – cała piątka rozproszyła się po hali dając autografy, czy podpisując jakieś kawałki papieru. Nagle przede mną pojawiła się rozhisteryzowana dziewczynka.
-  Omójbożeomójbożeomójboże, właśnie dotknęłam jego paznokcia! Chyba zaraz umrę! - krzyczała.
Mała fanka troszkę mnie przeraziła, więc stwierdziłam, że to koniec mojego gapiostwa i czas ruszać na poszukiwania Mateusza. W tymże celu, wyjęłam z torebki telefon i skupiłam się na wyszukiwaniu jego numeru. Gdy w końcu go znalazłam i nacisnęłam zieloną słuchawkę, rozległ się ogromny huk, po czym moje walizki znalazły się na podłodze a w środku tego wszystkiego siedział jeden z tej sławnej piątki. Przez chwilę stanęłam jak wryta, jednak moment potem w mojej głowie pojawiła się jedna myśl. Wódka. W jednej z walizek była wódka. Litry wódki!
- KURWA MAĆ! - ryknęłam i w tempie strusia pędziwiatra, rzuciłam się na walizkę, w której znajdowała się równowartość moich piętnastu biletów lotniczych. W duchu modliłam się, aby butelki były całe. Myślę, że miałabym niezłe kłopoty, gdyby ktoś poczuł ostrą woń naszego rodzimego trunku. W końcu i tak przekroczyłam dozwoloną dawkę przewozu cieczy w walizce o jakieś trzysta procent. Powinnam dostać za to mandat, czy coś.

Gdy upewniłam się, że z moją cenną walizką wszystko w porządku, spojrzałam na sprawcę całego zamieszania, który nadal siedział pośród porozrzucanych walizek. Ten, widząc moje spojrzenie, momentalnie zaczerwienił się i wstał.
- Przepraszam, przepraszam – mamrotał, pomagając mi ułożyć walizki na wózek. - To nie było celowe. Tamta fanka mnie popchnęła i wtedy.. - paplał, jednak ja mu przerwałam.
- Hej! Uspokój się, nic się nie stało – powiedziałam.
Chłopak popatrzył się na mnie i rozejrzał się niepewnie dookoła, po czym zdjął kaptur. Jego blond włosy były w kompletnym nieładzie, a w pięknych, niebieskich oczach chłopaka, można zobaczyć było zmęczenie.
- Wow.. - szepnęłam, zatracając się w jego oczach. Blondyn speszył się nieco, po czym gorączkowo, zaczął mówić:
- Proszę, tylko nie krzycz. Dam Ci autograf, zdjęcie, płytę, bilet na koncert, cokolwiek, tylko nie krzycz, proszę.
- Niby dlaczego miałabym krzyczeć? - zdezorientowana spojrzałam na nieznajomego, przerywając wkładanie walizek na wózek.
Ten popatrzył na mnie jakbym nie wiedziała, że łyżka służy do jedzenia zupy, po czym uśmiechnął się szeroko.
- No właśnie, dlaczego miałabyś to robić? - spojrzał na mnie, nie przestając się uśmiechać.
Nic z tego nie rozumiałam. O co mu chodzi? Przepraszam, czy on myśli, że ja również będę darła japę i wychwalać go pod niebiosa razem innymi dziewczynkami, które nawet jeszcze nie noszą staników? Właśnie miałam coś powiedzieć, jednak ubiegł mnie jakiś facet, który podszedł do blondyna i cicho oznajmił, że na nich już czas. Nie słuchając dalszej rozmowy obojga, podeszłam do wózka i zaczęłam go pchać w stronę Mateusza, który machał do mnie, szczerząc się jak głupi do sera. Odwzajemniłam głupkowaty uśmiech i przyspieszyłam kroku. Jednak cichy głosik w mojej głowie ciągle powtarzał –odwróć się. Zrobiłam to ujrzałam plecy niebieskookiego, jednak momentalnie zobaczyłam, że on również się odwraca. Widząc mnie, uśmiechnął się i pomachał. Odwzajemniłam gest, po czym odwróciłam się i wpadłam w ramiona rozradowanego Mateusza.
- Jesteś w końcu! Tęskniłem. - powiedział,wciąż trzymając mnie w niedźwiedzim ucisku.
To zadziwiające jak taki szczupły człowieczek jak on, może mieć taką siłę.
- Zaraz... mnie... udusisz... - powiedziałam resztkami tchu.
Ten słysząc moje słowa, zaśmiał się, po czym wyjął walizki z wózka i zaczął pakować je do bagażnika swojego samochodu.
 Wsiedliśmy do jego Range Rovera i skierowaliśmy się na drogę kierującą nas do Londynu. Mateuszowy GPS stwierdził, że na miejscu będziemy za półtorej godziny. Podczas drogi do domu ( jak to dziwnie brzmi, do domu w LONDYNIE!) gadaliśmy głównie o naszej rodzinie, moich studiach i o tym jak bardzo jesteśmy podekscytowani mieszkaniem ze sobą. Jednak nie zabrakło czasu również na temat, którego bardzo się obawiałam – temat, którego od ostatniej rozmowy z kuzynem unikałam jak ognia.
- I jak tam twoje życie uczuciowe, co? - zapytał Mateusz, nie odrywając wzroku od drogi.
- Gównianie. – mruknęłam, pociągając łyk wody z butelki. - A twoje?
- Bez zmian. - odpowiedział. Milczeliśmy przez chwilę. Ciszę przerwało jego pytanie:
- Utrzymujesz kontakt, no wiesz... z nim?
Spojrzałam na niego:
- Masz na myśli Pawła? Nie, nie utrzymuję, przecież powiedziałam ci jak to się skończyło.
- Ale to już naprawdę koniec koniec czy koniec taki jak w Leeds? - spojrzał na mnie wymownie. No tak, wciąż pamięta te chwile, kiedy Paweł popsuł mi wyjazd swoimi docinkami. Wtedy z nim nawet zerwałam. Na jeden dzień, czy coś.
- Koniec koniec. Od momentu, kiedy po ostatniej kłótni trzasnął drzwiami mojego domu, nie mam z nim kontaktu. Może to i dobrze. Ostatnio nie miałam nawet czasu o tym pomyśleć, no wiesz, przeprowadzka i te sprawy. - westchnęłam. Szkoda mi tylko tych trzech lat spędzonych razem. - dodałam.
- Fakt, kawał czasu. Ale teraz bawimy się młoda! Od teraz tylko wódka, koks i jednorazowy seks! - ryknął.
Zaśmiałam się. Mateusz dodał gazu, a ja podgłośniłam radio. Ostre bity Bad girlsM.I.A opanowały zarówno samochód jak i nas dwoje. Bujaliśmy się w rytm muzyki śpiewając fragmenty piosenki, które znaliśmy, bądź wymyślaliśmy nowe rymy, po polsku, co było mega zabawne.

Godzinę później zatrzymaliśmy się przed niewielkim domkiem z ogródkiem. W sumie domek, jak domek, jeden z miliona identycznych domków na tym osiedlu. Jednak było coś, co odróżniało go od innych domków – nasz był malutki.
- Um... Jesteś pewien, że pomieścimy się w tym małym, angielskim domku? - spojrzałam niepewnie na mojego współlokatora.
- Absolutnie – uśmiechnął się chytrze, po czym otworzył drzwi i gestem pokazał mi, żebym weszła.
Przekraczając próg, zaniemówiłam. Mieszkanie tylko z zewnątrz wydawało się małe. Po wejściu, zauważyłam, że przestrzeń jest ogromna. Gdy wyszłam z małego przedpokoju, po lewej stronie ukazał mi się ogromny beżowy salon. Zaraz za nim, po przejściu małego korytarzyka, znajdowała się nowocześnie urządzona kuchnia, gdzie rolę okna pełniły drzwi balkonowe, skąd wychodziło się na małe patio. Rozglądałam się z zachwytem na wszystkie strony.
- I są europejskie gniazdka- głos Mateusza przepełniony był dumą, widząc moją rozdziawioną gębę.
- To mieszkanie jest niesamowite! - pisnęłam podekscytowana.
- Wiem – powiedział z uśmiechem, po czym wzięliśmy się za przynoszenie i rozpakowanie moich walizek.
- O kurwa. - usłyszałam głos Mateusza, kiedy otwierał jedną z nich.
Doskonale wiedziałam, co znalazł w tej magicznej walizce. Podeszłam bliżej i zobaczyłam jego oczy, które błyszczały się tak, jakby wygrał co najmniej milion funtów w jakieś loterii, czy coś.
- O kurwa – powtórzył. - Młoda, to będzie najlepszy czas w naszym życiu – powiedział uroczyście.

                                                                      
Parę godzin później rzuciłam się na moje łóżko. Byłam wykończona. Lotem, jazdą, rozpakowywaniem. Wszystkim. Ten dzień obfitował w wiele wrażeń, począwszy od tego, że jeszcze rano byłam w swoim rodzinnym mieście, do momentu spotkania tego chłopaka na lotnisku. W końcu rozszyfrowałam, dlaczego ten chłopak jest znany. I, cóż, nie był z The Wanted. W trakcie ogarniania moich rzeczy, razem z Mateuszem zgłodnieliśmy. Zamówiliśmy pizzę i zgodnie stwierdziliśmy, że czas na relaks. Chłopak włączył telewizor i na ekranie ukazał się jeden z powtórkowych odcinków Chatty Mana. Uwielbiałam ten program. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie, podczas gdy Alan przedstawiał swoich gości. Na widok jednego z nich, zakrztusiłam się pizzą. Już wiedziałam, skąd znałam tego uroczego blondyna z lotniska. Był jednym z członków najpopularniejszego boysbandu na świecie – One Direction. O kurwa. Wiedziałam, że gdzieś już ich widziałam. Przywołując te wspomnienie, lekko się zaczerwieniłam. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Nie miałam już siły myśleć. Ostatnią myślą przed zaśnięciem były intensywnie niebieskie oczy blondyna, które dzisiaj zobaczyłam. I oddałabym wiele, aby jeszcze raz je zobaczyć.

I jak wrażenia ?
Miałam dodać jak bd 5 komów, był 1 ;/ nie wiem czy ten blog kiedyś się rozkręci ;/ Ehh ;/
Mam nadzieję że tak xx
Ah i teraz czekam na co najmniej 3 komy xx
Wiem że to mało ale i tak wątpię żeby tyle ich było ;//
Kocham Was misie i mam nadzieję że się Wam podoba ;*

Czytasz = Komentujesz

Ah i taka info ode mnie x
Zmieniam podpis z ~~Lolaa na Karolaa Horan x
Buziole Kociaki ;*

Karolaa Horan x

wtorek, 31 grudnia 2013

Nominowana do Liebster Award! x

Ok więc zostałam nowinowana do Liebster Award!
Jupii dziękuję <3
Wogóle nie spodziewałam się tej ani żadnej nominacji !
Dziękuję bardzo <333
Zostałam nominowana przez autorkę bloga  http://hazzastyles-opowiadanie.blogspot.com/Dziękuję Ci bardzo za nominację <33

Tak więc muszę odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez osobę która mnie nominowała:


1.Od kiedy jesteś Directioner i dlaczego?

Od 16.09.2011 roku, stało się to w dniu w którym pierwszy raz przesłuchałam WMYB <3 Po prostu zakochałam się w tej piosence <3 Zaczęłam się interesować 1D i w końcu ostałam True Directioner Forever <33


2.Co skłoniło Cię do napisania bloga?

Uwielbiam pisać imaginy i wiele osób twierdziło/twierdzi że są fajne więc postanowiłam założyć bloga aby dodawać tutaj swoje imaginy i żeby czytać opienie innych <33


3.Jakie są twoje zainteresowania?

Uwielbiam pływać, śpiewać i tańczyć, ale Naj Naj to uwielbiam SŁUCHAĆ PIOSENEK 1D <333


4.Ulubione jedzenie i picie?

Hah duużo jest tego ale chyba spaghetti i 7up x


5.Jaki jest twój styl?

Hmmmm, młodzieżowy i modny xD


6.Ulubiona piosenka?

Wszystkie One Direction <33
7.Masz zwierzaka? Jak tak, to jakiego?

Królika Zośkę, Psa Ciapka xD i rybki ;))


8.Ulubiony kolor?

Niebieski i Zielony <33


9.Twoi idole?

Niall James Horan, Harry Edward Styles, Zayn Javadd Malik, Louis William Tomlinson, Liam James Payne, Selena Gomez, Demi Lovato, Katy Perry, Cher Lloyd, Ariana Grande, Little Mix, Rihanna, Nicki Minaj i Miley Cyrus x


10.Wiek i twoje imię?

Karolaa, 13 latek ;*


11.Ulubiony program telewizyjny xd.?

Hah nie mam ulubionego xD hahaha



Mam również nominować 11 blogów, poinformować o tym autorów i zadać im 11 pytań xD

Więc blogi które nominuję:

1. http://bella-and-story-of-her-life.blogspot.co.uk/

2.http://i-want-to-kill-you-stop-me.blogspot.co.uk/

3.http://harry-styles-opowiadanie-by-kinss.blogspot.co.uk/

4.http://harry-onedirection-harry.blogspot.co.uk

5.http://a-walk-a-remember.blogspot.co.uk/

6.http://harry-styles-don-t-let-me-go.blogspot.co.uk/

A ja będę wyjątkowa i nominuję tylko 6, bo nie znam wielu xD ;p (Jak macie bloga to piszcie w komach to dodam Waszego ;* )


Tak więc pytania:


1.Od kiedy jesteś Directioner?
2.Kto jest Twoim ulubieńcem jeśli takiego posiadasz?
3.Dlaczego postanowiłaś założyć swojego bloga?
4.Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
5.Jak masz na imię?
6.Ile masz lat?
7.Dlaczego jesteś Directioner? (w sensie jak to się zaczeło xD)
8.Kogo jeszcze kochasz oprócz 1D?
9.Skąd jesteś?
10.Jakie jest Twoje hobby?
11.Jaka jest Twoja ulubiona płyta xD?


Dobra wiem ze trochę przynudziłam xD
Czekam na 5 komów pod imaginkiem z Mags i wtedy dodam kolejną część <33
Kocham Was!
~~Lolaa


#Imagin z Mags x: Rozdział 1: ,,London, here I come!,,


Tak więc oto jest pierwszy rozdział mojego imaginu z Mags xx

-----------------------------------

Pierwszy września. Teoretycznie, jak większość dzieciaków powinnam być dzisiaj na rozpoczęciu roku szkolnego, ignorując nudne przemówienie dyrektora. Ale nie ja. Tak, na tym właśnie polegał urok studenckich wakacji. Trzy miesiące laby, obijania się, odreagowywania tego całego uczelnianego zgiełku. No chyba, że ktoś oblał jakiś egzamin, wtedy jego wakacje są nieco krótsze. Mi, dzięki Bogu, udało się tego ominąć. Na myśl o tym, że do końca wakacji nie muszę zagłębiać się w żadne problemy makroekonomiczne, finansowe i gospodarcze, uśmiechałam się sama do siebie. No bo, cóż, nie ukrywajmy - ja i kierunek studiów, który wybrałam, niezbyt się lubimy. Rozwiązywanie problemów międzynarodowych stosunków gospodarczych wywoływało u mnie emocje podobne do tych, które emeryci przeżywają podczas swoich niedzielnych rozgrywek w BINGO. Istne szaleństwo.

Pierwszy rok studiów na Uniwersytecie Gdańskim minął bardzo szybko. Do dziś pamiętam mój pierwszy dzień na uczelni. Ja, niespełna osiemnastoletnia Magdalena, sama, w wielkim holu, rozglądająca się nerwowo dookoła i rozpaczliwie próbująca znaleźć jakąkolwiek drogę do sali, w której miały odbyć się zajęcia inauguracyjne. Czułam się jak dziecko, które zgubiło w sklepie mamę. Tak było rok temu.  
 
Pamiętam również pierwszy dzień po przeprowadzce na Kołobrzeską, gdzie ja i mój ówczesny chłopak wynajęliśmy mieszkanie. Wiecie, przecież tak robią studenci - wynajmują mieszkania, chleją na umór, i sporadycznie przychodzą na wykład, gdzie po chwili okazuje się, że jest jakieś "niezapowiedziane" zaliczenie. Pewnie myślicie, że należałam do tego grona. Cóż, muszę Was rozczarować - moje studenckie życie wcale nie było takie kolorowe, jak moich koleżanek. Mieszkanie z chłopakiem było kompletną pomyłką. Moja mama miała rację – nie powinnam była mieszkać z Pawłem, jednak wszechwiedząca Magdalena postawiła na swoim i od października była (nie)szczęśliwą lokatorką mieszkania przy ulicy Kołobrzeskiej. Wraz z chłopakiem oczywiście.

Mój związek z Pawłem nie był idealny. Zaraz, kogo ja próbuje oszukać? Ten związek był do dupy. Po zamieszkaniu z nim poznałam jego drugie oblicze. Wspólne mieszkanie tylko potęgowało kłótnie, które i tak miały miejsce przed przeprowadzką. Ciągłe wyzwiska, obrażanie się, nieustające krzyki, poniżanie – to była nasza codzienność. Ten toksyczny związek zabijał mnie zarówno psychicznie jak i fizycznie. Mimo że milion razy miałam to zakończyć, ten koniec następował tylko w głowie. Nie umiałam tego skończyć, mimo że męczyłam się w tym wszystkim. Miałam jeszcze nadzieję. Że się opamięta, że będzie taki jak dawniej. Nie umiałam tego skończyć, bo przecież gdzie ja znajdę kogoś takiego, kto zdoła mnie pokochać taką jaką jestem? Spójrzmy prawdzie w oczy – nie jestem żadną pięknością. Długie, zniszczone, blond włosy i wiecznie zmęczone, smutne oczy. Tak, tak właśnie wyglądała Magdalena, kiedy jest z Pawłem. Bałam się, że nikt się mną nie zainteresuje. Niejedna dziewczyna też miała takie napady strachu. Nie byłam jedyna.
Wszystkim wmawiałam, że jest świetnie, że tak dobrze mi z Pawłem, jednak tylko nowo poznane osoby wierzyły. Moi przyjaciele z liceum, rodzice, babcia – już nie. Wiedzieli jak się w tym męczę, nie wiedzieli jednak co tak naprawdę działo się w mieszkaniu na Kołobrzeskiej. Pomimo kilku początkowo fajnych momentów, jakie spędziłam w tym mieszkaniu, kiedy Paweł był jeszcze spokojnym, fajnym chłopakiem, moja psychika osiągnęła dno.

Gdy nadszedł upragniony 24 czerwca, koniec egzaminów, wiedziałam, że moja przygoda z mieszkaniem na Kołobrzeskiej dobiega końca. Powinnam dodać, że wraz z końcem umowy skończył się związek, jednak niestety nie. Związek zakończył się miesiąc po wyprowadzce. Okazało się, że dostałam się na wymianę studencką, która pozwoli mi rozpocząć drugi rok studiów w jednej z najbardziej prestiżowych szkół w Zjednoczonym Królestwie - London School of Economics. Moi rodzice pękali z dumy, jako że ich najmłodsza latorośl nie dość, że skończyła pierwszy rok studiów ( nie ukrywajmy, mój duch ekonomisty spierdzielił, zanim zdążył się ujawnić i pewnie śmieje się ze mnie ze swojego misternego ukrycia), to jeszcze dostała roczną szansę na naukę na takiej uczelni. Na początku sama nie mogłam w to uwierzyć, dzwoniłam nawet do dziekanatu, aby upewnić się czy to na pewno ja wyjeżdżam. Ja, dziewczyna, którą jest kompletną dupą, jeżeli chodzi o sprawy ekonomiczne. Ale wyjazd nie był pomyłką – dokładnie za dwa tygodnie miałam znaleźć się w zatłoczonym Londynie, aby zaaklimatyzować się, po czym rozpocząć naukę. Przysięgam, gdy dowiedziałam się o tym wyjeździe moja radość była nie mniejsza, gdy dowiedziałam się, że powstanie kolejny sezon The Vampire Diaries.

Gdy Paweł dowiedział się o moim wyjeździe wpadł w szał. Krzyczał, że to co robię, zrujnuje nasz związek, że robię to na złość mu, że mi już nie zależy na nim, że go nie kocham. Nie wytrzymałam. Powiedziałam mu, że robię to dla siebie, chcę w końcu zacząć żyć. Wkurwił się jeszcze bardziej. 
- Myślałem, że traktujesz poważnie nasz związek. Masz jeszcze czas, aby zrezygnować z tego wyjazdu. Jeżeli pojedziesz, nas już nie będzie.  – powiedział wtedy.
- Nie zrezygnuję – odpowiedziałam.
- W takim razie nie ma już nas. – powiedział i skierował się w stronę wyjścia mojego domu. Nagle zatrzymując się przed drzwiami, odwrócił się w moją stronę, po czym rzucił: 
 - Kiedy zrezygnujesz, zadzwoń.
Nie zadzwoniłam.
Kilka dni po rozstaniu faktycznie płakałam, że już nikogo lepszego od niego nie znajdę, że jestem brzydka i tym podobne. Następnie przechodziłam fazę depresji, a później nie czułam już nic. Była tylko pustka. Na miłość boską, miałam dopiero dziewiętnaście lat! To nie czas na jakieś cholerne smęty!

- I tak to teraz wygląda. - westchnęłam, patrząc na ekran laptopa, w którym widniał mój kuzyn, a właściwie wujek Mateusz ( jest najmłodszym z rodzeństwa mojego taty, dzieli nas tylko 10 miesięcy i jeden dzień, więc przepraszam, nie będę do niego mówić wujku :D)
Dzięki Ci, Boże, za takie coś jak Skype. Mateusz zaraz po maturze wyjechał do Leeds do siostry, aby troszkę zarobić na studia. Cóż, chłopak na studia nie poszedł, jednak życie w Wielkiej Brytanii spodobało mu się na tyle, że postanowił zostać tam na jakiś czas. W ciągu roku dorobił się wystarczająco, że było go stać na zmianę pracy na lepszą oraz przeprowadzkę do Londynu. Gdy Mateusz się dowiedział o moim wyjeździe, z miejsca zaproponował mi kąt w swoim lokum. Było mi to na rękę, we dwoje zawsze raźniej, poza tym londyński kampus pochłaniałby znaczną cześć mojego stypendium.

- Młoda, nie przejmuj się. Paweł to kutas. – Mateusz pociągnął łyk piwa. On także znał jedynie okrojoną wersję mojego rozstania z chłopakiem.
- Taa.. Życie jest do dupy.
Uśmiechnęłam się blado. Hm, mój entuzjazm przekroczył dopuszczalne normy. Mateusz, widząc, że jego pocieszenia nie przynoszą rezultatu, pokręcił głową i powiedział:
- Daj spokój, dobrze wiesz, przechodziłem przez to samo. Poza tym, pieprzyć to, za dwa tygodnie będziesz w Londynie, mieście, które nigdy nie śpi! Będziemy imprezować dzień i noc, najebiemy się jak szpadle, dopóki starczy nam forsy! Wiesz, to będzie taka powtórka z Leeds, tylko milion razy lepsza! - wyszczerzył się.
Na samo wspomnienie o imprezach w Leeds mimowolnie uśmiechnęłam się. To właśnie tam odkryłam fenomen życia na wiecznym kacu. Do końca życia nie zapomnę naszych dzikich tańców w rytm Feel the love. Nie zapomnę też sposobu, w którym pijani piliśmy kolejną z rzędu butelkę szampana Martini, co zaowocowało uszczerbkiem mojej górnej jedynki. Ugh. Mateusz pewnie też nie zapomni moich lamentów, które były podobne do litanii, które odmawia się w kościołach – Jezu, co teraz? Boże, jak ja wyglądam?
Tak, w tamtym momencie nadużyłam imienia Pańskiego chyba z milion razy. O nie, złamałam jedno z przykazań. Jeden level bliżej w stronę piekła, ot co.
- Wiesz co? Masz rację. Pieprzyć to wszystko, to będzie najlepszy rok mojego życia – krzyknęłam do niego z uśmiechem od ucha do ucha.
Natchniona buntowniczym duchem, postanowiłam sobie, czas między dziewiętnastym a dwudziestym rokiem mojego życia, będzie tym najlepszym. To właśnie w tym czasie chciałam realizować swoje marzenia – począwszy od tych małych, jak na przykład spróbować szpinaku, a kończąc na tych, które w moim mniemaniu są praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Usiadłam przy biurku i bez zastanowienia zaczęłam wypisywać rzeczy, które chciałabym zrealizować.
Kiedy skończyłam spojrzałam na moją listę.

RZECZY DO ZROBIENIA PRZED DWUDZIESTKĄ:

1. Nauczyć się grać na gitarze.
2. Spróbować szpinaku.
3. Wrócić z imprezy całkowicie TRZEŹWA.
4. Zjeść kolację z najdroższej restauracji w Londynie.
5. Iść na najlepszą imprezę na świecie.
6. Zrobić striptiz. (?)
7. Pojechać na V Festival!!!
8. Poznać kogoś sławnego.
9. Pójść na mecz Manchesteru United.
10. Przestać się wszystkim przejmować.
11. Więcej się uśmiechać.
12. Skoczyć na bungee.
13. Być bardziej pewna siebie.
14. Polecieć na jakieś egzotyczne wakacje.
15. Zorganizować najlepszą imprezę urodzinową, o jakiej świat słyszał!!!
16. Nauczyć się przeklinać po szwedzku.
17. Wykąpać się nago w jeziorze.
18. Kupić szpilki Louboutina!
19. Zakochać się.
20. Być szczęśliwą.

Życzenia do dupy, chyba naoglądałam się za dużo Zdążyć przed śmierciąNie, to jest do kitu, pomyślałam i gniotąc kartkę, z impetem rzucając ją do śmietnika. Coś mnie jednak tknęło i rozprostowałam papier. Magdaleno Milewska, jesteś idiotką, pomyślałam. Schowałam pomiętą kartkę do portfela. Może to całe spełnianie życzeń będzie dobrą zabawą?

***


Dwa tygodnie później ciągnęłam wózek z moimi walizkami na lotnisku w Gdańsku – Rębiechowie. Byłam wystraszona i podekscytowana jednocześnie. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, bałam się, że się nie dogadam i co najgorsze – że nie przeżyje tego cholernego lotu. Strasznie boję się latać i uważam to za zło konieczne, ale wychodzę z założenia, że lepiej przemęczyć się w stresie
dwie godziny w powietrzu, niż dwadzieścia pięć w niewygodnym autokarze.
Pasażerowie lotu A17515 do Londynu... - uprzejmy głos pani w megafonie uświadomił mi, że czas pożegnać się z moimi rodzicami i bratem. Mama z trudem ukrywała łzy.
- Tylko bądź grzeczna. - tata dał mi buziaka na pożegnanie, a za nim to samo zrobił brat oraz mama. - Będziemy codziennie dzwonić. I pamiętaj – żadnych głupstw. - pogroziła mi palcem.
Uśmiechnęłam się do niej i wyściskałam mocno, po czym skierowałam się w stronę bramek, gdzie odbywała się kontrola. Po raz ostatni obróciłam się i zobaczyłam moją rodzinę. Do zobaczenia za rok, mruknęłam sama do siebie.

W samolocie, oprócz ataków paniki na każde zatrzęsienie się samolotu, miałam sporo czasu na filozoficzne przemyślenia
Kurwa, oby się nie rozbił.
Trzęsącymi dłońmi przerzuciłam piosenkę w moim iPodzie. Aksamitny głos Adele wypełnił moje uszy. Starałam się głęboko oddychać, w duchu modląc się żarliwie, ale ta cholerna kupa złomu nie spadła i dostarczyła mnie na moje destination place.
Słodki Jezu, co to za trzask?!
Zastanawiałam się, czy wyjazd na pewno był dobrym pomysłem, czy to całe breaking up z Pawłem było dobrym posunięciem. Mimo że niejednokrotnie doprowadzał mnie do szału i w myślach tworzyłam sobie przeróżnego rodzaju alibi, które uratowałoby mi tyłek, po doskonałym zabójstwie, które planowałam na moim, już byłym, chłopaku. Bardzo było mi żal tak długiego związku, jednak mój cichy głosik mówił: dobrze zrobiłaś, to wszystko i tak było do dupy. Nagle samolot szarpnął i zapaliła się lampka, mówiąca do zapięciu pasów.
Boże, turbulencje. Nie chcę umierać! O Panie, proszę, jeszcze nie teraz!
Spojrzałam na osoby obok, które przyglądały mi się z pobłażliwością. Hm, założę się, że w chwili tych małych turbulencji wyglądałam jakby przebiegło przeze mnie stado żyraf pędzących do wodopoju.
Cóż, życie, pomyślałam poprawiając się na fotelu z gracją, której nie powstydziłaby się księżna Kate. Nie wszyscy muszą uwielbiać latać. Punkt pokonać strach przed lataniem, definitywnie trzeba umieścić na mojej liście.
Jebany samolot.

Dokładnie dwie i pół godziny później byłam na lotnisku Heathrow. Wow, to wszystko jest takie wielkie. Wbrew pozorom szybko ogarnęłam się z tymi całymi granicznymi formalnościami, po czym podeszłam do taśmy, na której znajdowały się setki walizek, w tym moje. Gdy odnalazłam wszystkie trzy, ruszyłam w stronę głównego holu, gdzie czekać miał na mnie Mateusz. Wchodząc na tak wielką powierzchnię, poczułam się jak rok temu, kiedy to wchodziłam na uczelnię. Przez chwilę stałam i niepewnie rozglądałam się dookoła. Jednak potem uśmiechnęłam się do siebie. Życie jest do dupy, pomyślałam, ale pieprzyć to, to będzie najlepszy rok w moim życiu!

London, here I come!


------------------------------


Jak Wam się podoba?
Pisać w komach x


Czytasz = Komentujesz

~~Lolaa